Szef Utrzymania Ruchu to czasopismo, które powstało z myślą o wsparciu w codziennej pracy zarówno menedżerów średniego, jak i wyższego szczebla działów utrzymania ruchu. Dwumiesięcznik ma charakter ekspercki (…) – tak SZEF mówi sam o sobie, a jak jest naprawdę? Postanowiłem sprawdzić to osobiście. Zapraszam do lektury!

Moja przygoda z SZEFem rozpoczęła się otrzymaniem wiadomości od redaktor naczelnej Pani Zuzanny Jaszczak z propozycją zaznajomienia się z numerem 6 dwumiesięcznika SZEF Utrzymania Ruchu, który do tej pory owszem był mi znany, ale znajomość ta kończyła się na opisie ze wstępu i logotypie. Jako, że staram się chłonąć wiedzę na temat branży produkcyjnej ze wszystkich możliwych źródeł, szczególnie z branżowych magazynów, nie zastanawiałem się długo. Od słowa do słowa szybko uzgodniliśmy szczegóły, a ja zacierałem ręce (choć nie było tak zimno jak w ciągu ostatnich dni tzn. do -32°C w Katowicach) w oczekiwaniu na przesyłkę.

Nie ocenia się książki po okładce, ale czasem ciężko się powstrzymać…

Tuż po otwarciu skrzynki pocztowej zdałem sobie sprawę, że czekałem na tę przesyłkę z dużą niecierpliwością, a tuż po wyjęciu przesyłki sam zrozumiałem dlaczego. W tym momencie pragnę uprzedzić, że recenzja jest momentami mocno szczegółowa, ale w mojej opinii branżowe magazyny w cenach 30-40 zł nie powinny poprzestawać na wspaniałej merytoryce – istotne powinny być też aspekty estetyczne i inne takie jak… to „coś”. No i właśnie, tuż po wyjęciu SZEFa ze skrzynki pocztowej (jakkolwiek to nie zabrzmi, nawet jeśli żyję w bardzo dobrych relacjach z moim przełożonym) poczułem, że to wydawnictwo ma duszę. Magazyn został zapakowany w kopertę A4 wykonaną z papieru ekologicznego/papieru z recyklingu, który osobiście spotykam coraz rzadziej. Jak niektórzy z Państwa zdążyli się dowiedzieć w jednym z moich poprzednich wpisów nie jestem szczególnie gorliwym wyznawcą wszechobecnej eko-religii, ale ten drobny szczegół zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Dodatkowo na kopercie widniał logotyp SZEFa. Opakowanie to dodało jakiegoś specyficznego uroku temu wydaniu. Wrażenie to spotęgowane zostało tuż po wyjęciu czasopisma z koperty – okładka oraz to co wewnątrz jej zostały wykonane z wysokiej jakości papieru: kolejno Munken Lynx 300g/m2 i Arctic Volume Ivory 115g/m2. Dzięki temu całość wygląda, „dotyka się”, a przede wszystkim czyta niezwykle komfortowo. Bardzo dobre pierwsze wrażenie dopełniła fenomenalna fotografia z linii produkcyjnej elegancko współgrająca z logotypem SZEFa, który bardzo lubię, bo na pozór prosty wpada w oko i pozostaje w pamięci.

SZEFur2 (Kopiowanie)

Rys. 1. Czasopismo tuż po wyjęciu z koperty

Diabeł tkwi w szczegółach… więc czemu by tego nie wykorzystać?

Po zapoznaniu się z okładką również na pierwszej stronie magazynu natknąłem się na drobny, a jednocześnie bardzo sympatyczny gest ze strony redaktor naczelnej czyli mini-dedykację nakreśloną własnoręcznie i to przy użyciu pióra. Znów rozdrabniam się nad szczegółami, ale to podobna historia jak z materiałem koperty. W czasie laptopów, tabletów i smartfonów tak naprawdę coraz rzadziej sięgamy po tradycyjne przybory do pisania, bo zamiast listów piszemy maile, a w urzędach nie składamy podpisów tylko w e-urzędach podpisy elektroniczne. No, a jeśli już sięgamy po coś do pisania to najprawdopodobniej będą to wszechobecne długopisy – najpewniej reklamówki otrzymane w prezencie – dlatego czuję pewną więź z ludźmi piszącymi piórami czy używającymi ołówków automatycznych. Ot taki mały „odchył” od przeciętności.

Kolejną ciekawostką, która przykuła moją uwagę była instrukcja zawiązania węzła Pratt Shelby przy wiązaniu krawata. Drobna grafika zajmująca zaledwie 1/3 strony, a wnosi sporo pozytywnych emocji. Do tego, nie oszukujmy się, jest niezwykle przydatna – sporo moich rówieśników nadal prosi o pomoc techniczną w tej kwestii swoich tatów 🙂 No i na koniec, co zapewne jest głównym zamierzeniem tego ruchu, instrukcja wiązania krawata świetnie wpisuje się w wizję SZEFa łącząc się z logotypem oraz wizerunkiem Pani Zuzanny Jaszczak – nie jestem specjalistą, ale tu chyba brawa dla Brand Manager’a.

 Rys. 2. Mini-dedykacja, instrukcja wiązania węzła Pratt Shelby i mój ołówek automatyczny 🙂

Merytoryczno-techniczne zaplecze, którym chwali się SZEF

Czasopisma specjalistyczne powinna cechować przede wszystkim stojąca na najwyższym poziomie merytoryka. Uwydatnianie przeze mnie istotności estetyki czy szczegółów mających wpływ na ocenę końcową wystawianą przez czytelników „wymagających więcej” (czyli takich zmierzluchów jak ja) absolutnie nie podważa pierwszego zdania akapitu. Sięgając po branżowe magazyny chcę przede wszystkim dowiedzieć się więcej, poszerzyć horyzonty, nauczyć się czegoś, a to w jakiej formie będzie mi to dane zawsze jest na drugim planie. Zapoznałem się ze spisem treści; przedstawiał on następujące działy w numerze 6:

  • AUTONOMUS MAINTENANCE
  • ZARZĄDZANIE
  • OLEJE I SMARY
  • DIAGNOSTYKA
  • IT
  • TPM
  • UTRZYMANIE RUCHU
  • PRZEMYSŁ 4.0
  • SZKOLENIA
  • WYDARZENIA
  • VIP – PO GODZINACH

Moją uwagę przykuł oczywiście dział TPM a w nim artykuł pt. „Lean Maintenance – 5S i Wizualizacja – Optymalizacja środowiska pracy” autorstwa znanej mi z kilku przeczytanych wcześniej artykułów innych wydawnictw postaci Pana Wojciecha Mączyńskiego. Choć tekst nie odkrył przede mną Ameryki (co w temacie 5S jest z pewnością trudne dla każdego kto choćby interesuje się Lean, nie mówiąc już o tym kto siedzi w nim na co dzień) to stał na wysokim poziomie merytorycznym i przyjemnie się go czytało. Dla ludzi rozpoczynających swoją przygodę z Lean czy np. rozpoczynających karierę zawodową mógł natomiast stanowić impuls do „poszperania” co to te całe 5S jest.

Drugim szczególnie interesującym dla mnie artykułem był tekst Pana Kamila Szydło – doktoranta na Wydziale Mechanicznym Politechniki Lubelskiej – pt. „Prewencja w smarowaniu” w dziale oleje i smary. Wynika to z tematu pracy inżynierskiej, którą realizowałem kilka lat temu na Politechnice Śląskiej, i który również istotnie poruszał temat diagnostyki olejowej. Co zwróciło moją uwagę w artykule to to, że swój komentarz do tekstu zamieścił również Pan Krzysztof A. Cholewa w polu „komentarz eksperta”. W moim odczuciu artykuł młodego, ambitnego inżyniera dopełniony ekspercką wypowiedzą to świetne połączenie.

Kolejnym artykułem, który zapadł mi w pamięć był ten pt. „Wiedza i umiejętności umożliwiające postęp przemysłu produkcyjnego” autorstwa Pani Agnieszki Hyli, ale w tym przypadku mogę być nie do końca obiektywny z racji tego, że choć nie było nam dane się poznać, to Panią Agnieszkę mógłbym nazwać starszą koleżanką z Wydziału Mechanicznego Technologicznego Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Niemniej tekst jest naprawdę interesujący i poruszający kwestię szkoleń i treningów pozwalających na rozwijanie swoich umiejętności zawodowych, pod czym podpisuję się rękami i nogami i sam staram się uczestniczyć w jak największej ich ilości (także, a może niestety nawet głównie, poza zakładem pracy).

Czas to pieniądz, także w produkcji

cytat z tekstu – jakże wpisujący się w filozofię Lean Time 🙂

Ostatnim artykułem, który w kilku słowach chciałbym opisać jest tekst pt. „Enterprise Architects – kim jesteśmy i jak możemy zmierzyć zwiększenie efektywności Twojego biznesu” autorstwa Pani Urszuli Siegel. Publikacja ta podobnie jak poprzednie szczególnie zapadła mi w pamięć, ale w przeciwieństwie do nich na pewno nie w wyniku jej przystępności dla czytelnika. Absolutnie nie posiadam wystarczających kompetencji do podważania merytorycznej zawartości tekstu, przeczytanie go jednak od początku do końca uważam za duży wysiłek. Był to materiał niezwykle twardy wręcz „szorstki” w odbiorze, przedstawiający konkretne informacje, ale w niezbyt przystępny sposób. Momentami miałem wrażenie, że w jednej linijce losowo ułożono obok siebie wyrazy wyjęte z worka biznesowego słownictwa nie niosące za sobą żadnej informacji. Brakowało mi również elementów humorystycznych, choćby naprawdę drobnych jak np. we wspomnianym materiale Pana Wojciecha Mączyńskiego. Jeszcze raz podkreślam: zawartość merytoryczna dla bardziej zainteresowanych stoi na pewno na najwyższym poziomie jednak dla ludzi o nieco innej specyfikacji zawodowej jest ona trudna do przełknięcia.

VIP po godzinach – podsumowanie i wnioski

Po artykułach na temat szeroko rozumianego Utrzymania Ruchu można znaleźć dział pt. Wydarzenia, w którym redakcja ocenia minione i poleca nadchodzące wydarzenia z branży produkcyjnej. To cenna dawka informacji dla ludzi, którzy chcą być na bieżąco. Na końcu wydania znalazł się natomiast dział pt. VIP – po godzinach, a w nim 3 lekkie i przyjemne nie związane stricte z Utrzymaniem Ruchu artykuły na pożegnanie z SZEFem tj. „Dlaczego właściwie powinniśmy pić wodę”, „Dress code menadżera” i „SZEF Utrzymania Ruchu poleca” 5 ciekawych pozycji z literatury zarządzania (w tym jedna bardzo cenionej przeze mnie postaci Briana Tracy’ego).

Podsumowując moje pierwsze spotkanie z SZEFEM było mniej stresujące niż z tym prawdziwym, a wręcz bardzo przyjemne i co najważniejsze wiele mnie nauczyło. W recenzjach Lean Time nie mam zwyczaju wystawiać ocen, nie mam nawet ustalonej skali. Trzymając się jednak tej szkolnej śmiało, z czystym sumieniem i bez sztucznej uprzejmości której nie mam w zwyczaju, a przede wszystkim obiektywnie postawiłbym 6! SZEF Utrzymania Ruchu to specjalistyczne czasopismo, które polecam wszystkim pracownikom działów Utrzymania Ruchu, Produkcji, ale także działów około-produkcyjnych oraz wszystkim tym, którzy chcą wiedzieć więcej i być na bieżąco.

Rafał Wysocki

Lean Time